Mój wigilijny karp smażony...

Co jest najważniejsze w wigilijnym karpiu? Najważniejsza jest łuska... Łuska z karpia wigilijnego, trzymana w portfelu w kieszonce na monety zapewnia nam pomyślność finansową na cały rok... Hmm... Zupełnie w to nie wierzę... hihi... ale łuskę z karpia wigilijnego mam w portfelu. Moja mama zawsze dopilnowuje, by się tam znalazła...

Co musimy kupić?

Ponieważ jesteśmy przy temacie łuski, to kupujemy takiego karpia, który łusek prawie nie ma, a mianowicie karpia królewskiego. Dlaczego? Po pierwsze zaoszczędza nam to pracy przy skrobaniu łusek. Ma tez pewna zaletę przy jedzeniu. Karp królewski ma mniej ości. Być może jest to tylko subiektywne odczucie, ale zawsze robi nam dobrze na psychikę... ;-)

Jak to przygotować?

Filety z karpia ze skórą dzielimy na tyle kawałków ile ma być biesiadników + jeszcze jeden... Zawsze pamiętamy o niezapowiedzianym gościu. Szykujemy dla nie go nie tylko pusty talerz... No bo jak się tak zdarzy, że przyjdzie, to musi mieć co zjeść... A propos... Czy komuś z was się to już zdarzyło? 

Co robimy z rybką? Niestety odgrzewana rybka jest niesmaczna. Musimy ją usmażyć podczas wieczerzy. Wcześniej rybka powinna być naszykowana - to znaczy delikatnie skropiona cytryną. Taką rybkę solimy, obtaczamy w mące i smażymy na silnie rozgrzanym tłuszczu tak by skórka była chrupiąca... Po co skrapiamy cytrynką? Żeby karpia nie było czuć mułem...

Zapraszam również do przepisu na smażonego karpia wigilijnego i innych sprawdzonych przepisów na Wieczerzę Wigilijną do mojego bloga MojeDania.pl

strona główna/rodzinka/kuchnia/żeglarstwo/wspomnienia/
Kreta/polityka/najlepszy film na świecie/kontakt ze mną

 

Copyright (C) 2000-2001  Joanna Duszczyńska

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zajrzyj na moją nową stronę mojedania.pl