Anopoli

Anopoli to wioska w górach niedaleko Heraklionu. Na mapach Krety jest zaznaczona w dwojaki sposób. Na jednych istnieje tylko jako Park wodny WaterCity (też tam byliśmy... suuuuuper), a na drugich jako "tradycyjna wioska". Pod tym ostatnim ma się kryć taka wioska jak to drzewiej bywało... No cóż... Tradycyjne wioski to są te niezaznaczone na mapie jako tradycyjne, a te do których się trafia błądząc po drogach zaznaczonych na mapie jako białe... drogach, które nie są zaznaczone na mapach, jakie się dostaje w wypożyczalniach samochodów... Te , które na mapie są zaznaczone jako tradycyjne są odpicowane dla turystów i bardzo dobrze z tych turystów żyją... Cała wioska jest świeżutko na biało odmalowana, w każdym domu jest sklep z pamiątkami dla turystów (takimi samymi jak w nadmorskich kurortach)... 

No może tylko południowy kraniec wioski, tam gdzie turyści zazwyczaj dojść nie zdążają wygląda normalnie... 

Od północy jest ogromny parking dla autokarów. Co wieczór do tej wioski przyjeżdża około 1500 turystów na tzw. wieczór regionalny... Na początek są rozpuszczeni do sklepów i w międzyczasie częstowani oryginalnym greckim napojem raki (jest to zwykły bimber, którego pędzenie jest w tym kraju legalne). Można też, tak jak my, zwiedzić miejscowy monastyr... lub zapuścić się w jakiś inny cichy zakątek...
Ale nadchodzi ten moment, że wraca się w tłumy, wszak wykupiło się bilety... Na początek każdy wchodzący został dopadnięty przez fotografa... I już tu okazało się, że ci greccy tancerze, wcale greckiej urody nie mają...;-)))

 Weszliśmy do wnętrza ogromnej hali z rozsuwanym dachem... Scena, naokoło stoły... Można było się najeść, napić, nasłuchać greckiej muzyki, pooglądać greckie tańce... i samemu też potańczyć... 

Bardzo mile ten wieczór wspominam... aczkolwiek do menu miałam dużo zastrzeżeń... Szczególnie do sałatki greckiej, która ku mojemu zaskoczeniu zrobiona była z kapusty, marchewki, pomidora i ogórka. Nie było fety, oliwek... Nawet oliwą polana nie była... ale cóż... to nie restauracja tylko masowa jadłodajnia na wysoki zysk małym kosztem nastawiona... Jedzenie pojawiło się dopiero po winie (oj tego było tyle, ile kto wlać w siebie potrafił lub chciał), więc pewnie myśleli, że już nikt smaku nie rozpoznaje... Były jeszcze faszerowane pomidory... Te faktycznie bardzo dobre... Były różne mięsa i była zapiekanka mousaka... No cóż mięsa jak mięsa, a zapiekanek po prostu nie lubię... A może to wszystko moja wina? Może wypiłam za mało wina? No cóż ja wolę pić jak młody ptak... ;-))) Hmm... Znacie tą historię jak bogowie postanowili dać ludziom na ziemi wino? Hmm... A było to tak...
Bogowie obserwowali ziemię z Olimpu. Pili nektar, ambrozję i wino, i zastanawiali się, czegóż ludziom może jeszcze brakować. Doszli do wniosku, że na ziemi brakuje wina. Pomyśleli, że nie wystarczy go ludziom dać, ale trzeba też nauczyć ich jego produkcji... Wysłali na ziemię Dionizosa z beczułką wina, i maleńką sadzonką winorośli w dłoni... Schodził Dionizos z Olimpu i zmęczył się troszkę. Usiadł, żeby odpocząć i napił się troszkę wina. W międzyczasie sadzonka ciut urosła i nie mieściła mu się w dłoni. Leżał opodal szkielecik młodego ptaszka. Wsadził Dionizos sadzonkę w szkielecik i tak ją trzymając poszedł dalej... Ale męczyła go ta droga. Usiadł znowu i odpoczął. Napił się jeszcze trochę wina, a w międzyczasie sadzonka znowu urosła i nie mieściła się już w szkieleciku młodego ptaszka. Leżała opodal na skale skóra młodego lwa. Zawinął w nią Dionizos sadzonkę i poszedł dalej... Ledwo uszedł parę kroków a znów się zmęczył... Usiadł, odpoczął i napił się jeszcze wina... Sadzonka winorośli rozrosła się w tym czasie jeszcze bardziej i nie mieściła się już w skórze młodego lwa... Opodal leżała skóra starego osła... Zawinął więc sadzonkę Dionizos w tę skórę...
Jaki morał z tej historii?
Jak wypijesz troszkę wina to czujesz się jak młody ptaszek...
Jak wypijesz troszkę więcej wina to czujesz się jak młody lew...
Jak wypijesz za dużo wina to czujesz się jak stary osioł...

strona główna/rodzinka/kuchnia/żeglarstwo/wspomnienia/
Kreta/polityka/najlepszy film na świecie/kontakt ze mną

 

Copyright (C) 2001  Joanna Duszczyńska

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zajrzyj na moją nową stronę mojedania.pl